Trudne sędziowanie

Wyścigi samochodowe, podobnie jak wszystkie dyscypliny motorowe, to sport dla odważnych. Ktoś strachliwy, unikający ryzyka, nie osiągnie w nim sukcesów. Trzeba jednak odróżnić ryzyko od ryzykanctwa i niebezpiecznej, brutalnej jazdy. Niemal po każ dym wyścigu o Puchar Alfy Romeo 156 są kierowcy mający pretensje, że rywal ich potrącił, uderzył, wypchnął z toru, itp. Gdzie kończy się jazda zgodnie z przepisami, a zaczyna „wolnoamerykanka”? Na te pytania odpowiadają sędziowie. Nad prawidłowym przebiegiem każdego wyścigu czuwa sędzia główny i podlegli mu komisarze. Są oni rozmieszczeni w róż nych punktach toru. Za pomocą odpowiedniego koloru chorągiewek sygnalizują kierowcom, co się dzieje na torze. Każ dy komisarz ma też łączność radiową z wież ą sędziowską. Nadzór nad całością, jako instancja nadrzędna, sprawuje Zespół Sędziów Sportowych. O jego pracy mówi Czesław Nosewicz, przewodniczący ZSS trzeciej rundy Pucharu Alfa Romeo. – Rola sędziów w wyścigach samochodowych jest dosyć trudna. Kontrolujemy, jak wykonują swoje obowiązki wszystkie służ by i czy ustalenie kolejności zawodników na mecie odbyło się zgodnie z regulaminem. Do tego służ ą punkty obserwacyjne, które stanowią „oczy” sędziego głównego. Nie jesteśmy w stanie widzieć całego toru. Trzeba zatem polegać na opinii komisarzy. Na podstawie informacji napływających z punktów obserwacyjnych sędzia główny podejmuje decyzje. Może kierowcy udzielić ostrzeżenia za przekroczenie przepisów, ukarać postojem w depo, a nawet wykluczyć z wyścigu np. za niebezpieczną jazdę. Granica między walką zgodną z przepisami a brutalną bywa trudna do określenia. Często to, co wydaje się brutalną jazdą, nie jest celowym działaniem zawodnika służącym do wyeliminowania konkurenta. Nie wykluczam jednak, że może dochodzić i do takich działań. Jeśli to stwierdzimy, będą odpowiednie kary. Alfa Romeo 156.

Tagi: , ,